Nie zrobią sobie krzywdy
"Potrzebujesz gotówki? Teraz bez zaświadczeń o zarobkach. Sprawdź!" – tak ostatnio reklamuje swoje kredyty gotówkowe jeden z banków. Na koniec mały dopisek, że w 5 minut można sprawdzić jaka pożyczkę się dostało. Poza tym są to ponoć kredyty gotówkowe bez zaświadczeń o dochodach, ale trzeba napisać oświadczenie. No i co najważniejsze są to kredyty dla zadłużonych w bik. A jak wiadomo banki nie są takie skoro do udzielania podobnych kredytów, wiec kredyty dla zadłużonych w bik cieszą się dużym zainteresowaniem klientów. Ponoć też do ich uzyskania wystarczy tylko dowód osobisty, ale niezbędni są za to poręczyciele. No i są to kredyty gotówkowe tylko do 20 tysięcy złotych. Szczegóły zaś na ten temat można uzyskać u doradcy kredytowego banku. Marketing, marketing i jeszcze raz marketing. Tak najczęściej wygląda sytuacja również w innych bankach, a kredyty dla zadłużonych w bik po prostu nie istnieją.
- Wszystko to prawda, a o kredyty gotówkowe nadal w bankach jest bardzo trudno, nie mówiąc już, że mają to być kredyty dla zadłużonych w bik. Spowodowane jest to tak zwanymi złymi kredytami, to jest kredytami spłacanymi ze znacznym opóźnieniem, bądź nie spłacanymi w ogóle. Z chwilą, kiedy do naszego kraju zawitał kryzys znacznie pogorszyła się również sytuacja wielu polskich rodzin. Wiele firm zbankrutowało, bądź zawiesiło swoją działalność, a pracownicy tych firm wylądowali na bruku. Wielu z tych pracowników spłacało kredyty bankowe, a po stracie pracy nie byli już w stanie ich spłacać. Trudno się dziwić bankom, że podjęły akcję windykacyjną oraz zaczęły wyprzedaż złych kredytów. I trudno też im się dziwić, że tak znacznie zaostrzyły warunki przyznawania kredytów. Ale wiele z tych działań jest przesadzonych, zbyt wiele jest sytuacji kiedy banki stawiają zbyt wygórowane żądania, a szczególnie narażone na nie kredyty gotówkowe – powiedział jeden z klientów.
Ktoś kiedyś powiedział, że banki w tym biznesie nie dadzą sobie zrobić krzywdy i ma rację. Banki żyją z klientów, ale na dzień dzisiejszy to one dyktują warunki. Wielu klientów wybierając ofertę kredytu stawia na jego oprocentowanie, a nie na rzeczywiste koszty. Najczęściej jest to błąd, bowiem gdy oprocentowanie jest niższe wyższa jest prowizja i opłaty bankowe. Na przykład jedna z ofert Getin Banku to propozycja w którym oferowany kredyt gotówkowy oprocentowany był na 14,9% i było to do niedawna jedno z najniższych oprocentowań. Tylko, że marża w tym banku wynosiła aż 3%. Zresztą oferty tego banku nigdy nie należały do tanich ofert i tak jest do dnia dzisiejszego. Podobną propozycję kredytu gotówkowego miał też Polbank, ale jak wiadomo jest to bank grecki. Z kolei Volkswagen bank direct pobierał marżę tylko 1%, ale kredyty gotówkowe oprocentowane są już na 20,16%. Jak więc widać oferta była i jest zróżnicowana, zróżnicowane są więc nie tylko warunki przyznawania kredytów, ale i prowizje, marże oraz oprocentowanie. Jeżeli jest niższe oprocentowanie to wyższa marża i odwrotnie. Banki sobie nie dadzą zrobić krzywdy